piramidy Yantra
MAPA STRONY                                                                                                                           HOME



Jarek Mironski                                   O MNIE 
  O MNIE

Moim powołaniem jest ROZWÓJ na wszystkich płaszczyznach bytu. 
Moim celem - ogólny wzrost ŚWIADOMOŚCI ludzi na Ziemi, wspólne wzrastanie w szczęściu, zdrowiu i miłości.

Od dziecka przygotowywałem się do  rozprzestrzeniania piramid YANTRA  i związanej z nimi idei na świecie.
Uważam, że o Prawdzie się nie dyskutuje, Prawdy się nie naucza. Prawdę pewnego dnia odkrywasz w swoim wnętrzu.
Energia piramid YANTRA to tylko jedna z dróg, dzięki której dotrzesz do Prawdy najszybciej jak to możliwe.
Wówczas to - bez naruszania swojej indywidualnej ścieżki - odkryjesz mistrza w sobie. 


"Nie można pokonać ludzi, którzy podążają drogą Światła.(...) Przyszliśmy ze Światła, takie jest nasze pochodzenie i żaden upadły Stróż nie jest w stanie tego odebrać człowiekowi żyjącemu miłością... "
Marcel Messing


dossierMOI PRZODKOWIE I PRZEZNACZNIE

Urodziłem się 28.09.1959 r. w Łodzi, w zamożnej i powszechnie szanowanej rodzinie Mirońskich.  
Mir - z rosyjskiego znaczy świat i pokój.
Jeden z dalekich kuzynów dziadka zginął w Moskwie za nieudany zamach na Stalina, drugi - rozstrzelany za organizację zbiorowej modlitwy - został męczennikiem kościoła prawosławnego.

Historia walczących krewnych dała mi jasność, że zarówno przemoc jak i modlitwa to niezbyt pewne drogi do wolności DUCHA.
Właściwą niewątpliwie pokazał mi mój dziadek, Aleksander Miroński. 

Pradziadek, dziadek i ojciec
 posiadali duży zakład produkcji mebli i piastowali wysokie funkcje w Łódzkiej Izbie Rzemieślniczej. (Rada Mistrzów.)  
Cechowało ich ogromne poczucie siły i niezależności. Wraz ze swoim przedsiębiorstwem trwali w doskonałej kondycji pomimo zaborów, światowych  kryzysów, wojen, okupacji i wszystkich czerwonych świateł dla prywatnych firm w świecie komuny...  
Dzięki tak znakomitym przodkom jestem genetycznie odporny na przeciwności losu, a sytuacje pozornie bez wyjścia stanowią dla mnie rodzaj środowiska naturalnego.
W każdej sytuacji i na każdym życiowym zakręcie potrafię pozostać człowiekiem wolnym i - bez względu na faktyczny stan posiadania - czuję się uczestnikiem kosmicznego bogactwa.



MOJA DŁUUUGA EDUKACJA

Produkcja mebli raczej mnie nie pociągała. Szkół dla przyszłych nauczycieli duchowych w moich czasach nie było..., a zatem szukając swojej drogi, zmuszony byłem błądzić po omacku.

Fascynowała mnie wiedza o Ziemi, więc na początek wybrałem górnictwo na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. (Indeks) Pochłaniałem tam informacje z dziedziny geologii, mineralogii i petrografii, przydatnej mi później m.in. w tworzeniu bereł YANTRA.  
Gdy skończyły się wyżej wymienione przedmioty, spostrzegłem, że górnictwo nie jest moim powołaniem. 

Zacząłem pracę w studenckim radiu "Brzęczek", pochłonęła mnie praca dziennikarska i artystyczna. M.in. stworzyłem  antykomunistyczny kabaret bez cenzury "Krety też mogą", za który z hukiem wydalono mnie z uczelni. I dobrze!   

Intuicja szeptała mi coś o nauczaniu, więc po udanym egzaminie zostałem studentem na wydziale nauczycielskim Instytutu Historii Uniwersytetu Łódzkiego. (Indeks) 

Jarek Mironski nauczycielTam zafascynowała mnie starożytność i arcyciekawe wykłady słynnego prof. Cerana na temat zapomnianych kultur i odmiennych filozofii.
Razem z żoną znaleźliśmy w tym wspólną pasję, która pchnęła nas ku ezoteryce. Polegało to wówczas na czytaniu zakazanych książek, pokątnie tłumaczonych i wielokrotnie odbijanych na kserokopiarkach.
Przez rok pracowałem jako nauczyciel historii w 172 łódzkiej Szkole Podstawowej, by ostatecznie przekonać się, że tego rodzaju nauczycielstwo również mnie nie pociąga. 

Nadal więc szukałem swojej drogi... i ostatecznie znalazłem się na Zachodzie.     

Dla spokoju przodków, dzięki rodzinnym koneksjom i urlopom dziekańskim zrobiłem podczas studiów uprawnienia budowniczego dróg. W Niemczech okazały się bezcenne, gdyż dały mi prawo budowy dróg i autostrad(Strassenbau). 
tluste lataZałożyłem firmę,  dzięki której zaczęliśmy żyć z żoną w luksusie.
Przez jakiś czas byliśmy młodzi i bogaci, a że studiowanie stało się moją pasją, mogłem teraz studiować, choćby całe życie.
Natychmiast zapisałem się na wydział prawa, na Ruhr Uni w Bochum(Indeks). Zyskałem tam pełną jasność na temat "sprawiedliwości" w naszych stosunkach społecznych. 
Szybko więc oddałem się całkiem prywatnym studiom nad prawem karmy.  
Tak rozpoczęliśmy z Aldonką podróże do najróżniejszych guru, niegdysiejszych dzieci-kwiatów, kształconych przez  wielkich mistrzów-pielgrzymów z końca lat 60-tych. 


Zacząłem praktykować psychocybernetykę i kundalini yogę i im bardziej zagłębiałem się w świat DUCHA, tym bardziej drażniło mnie pokrętne myślenie  stróżów prawa. W efekcie tuż przed egzaminem państwowym rzuciłem studia prawnicze na zawsze.
Studiowałem łącznie 18 lat, a prywatnie wciąż jeszcze się uczę.   

Spośród spirytualnych nauczycieli, jakich dane mi było poznać, szczególnie cenię sobie kontakt z uczniem Maharishiego, Ulfem Schmidtem i uczennicą Yogi Bhajana, doskonałym regreserem - Angeliką Tepperwein.
Wiele zawdzięczam też rosyjskim szamanom, takim jak Jewgienij Sokołow czy Aleksander Chwastek... 
Jednak największe wrażenie wywarli na mnie niemieccy biznesmeni, z  łatwością wdrażający nauki duchowe do swojej pracy. Pod tym względem zdecydowanie najwięcej zawdzięczam Andreasowi Pernitschowi, który do dziś pozostał dla mnie Wielkim Mistrzem Materializacji. 
 Po sprzedaniu własnej firmy, którą poświęciłem dla piramid w Pirenejach, przez dwa lata testowałem swoje umiejętności w biznesie jako główny menadżer firm P+S Grosshandel oraz Sachsenversand - będących własnością Andreasa.  
Szukając szybszych dróg odnalezienia "mistrza w sobie" znalazłem ayahuaskę i holenderskiego mistrza Joopa van der Hagena. Wielkim wsparciem na drodze poznania szamańskich metod rozwoju stał się dla mnie Wojciech Jóźwiak. - Edukacja na tym poziomie z pewnością nie ma końca.  

Pomimo wspaniałych nauczycieli, z moim  intelektualnym nastawieniem do życia nie miałem szans na osiągnięcie oświecenia w tym życiu. Odkąd w moim domu naczelne miejsce zajęły piramidy, stosunkowo szybko się przebudziłem i zaczął się dla mnie lawinowy proces przemian. Z każdym dniem stawałem się człowiekiem Nowej Ery.  Gdy wreszcie udało mi się przestać myśleć, zalał mnie Ogrom wewnętrznej Wiedzy, której za nic już nie chciałbym stracić. 

  

MOJA PRACA

Dziś prowadzę psychoterapie i doradztwo życiowe. Moja praca wspiera  duchową wolność i materializację  marzeń.  Prowadzi do samopoznania i spełnienia. Przeznaczona jest dla wszystkich - bez względu na wyznawaną wiarę.
spotkanie w USAJako nauczyciel duchowy nie jestem po to, by uczyć, ale by człowiek odkrył, że w głębi ducha sam wszystko od dawna już wie.  Zgodnie z ideą duchowej wolności pomagam każdemu odnaleźć jego własną ścieżkę. 
Przykładem dowodzę, że materializacja jest sztuką, którą opanować może każdy. 

Materializacja marzeń to skupienie na potężnych, twórczych mocach naszej duchowej natury. To kreowanie swojego świata według najszczytniejszych ideałów - w zgodzie ze sobą, w harmonii z Całością. To osiąganie wszystkiego, na czym nam naprawdę zależy. 

Duchowa wolność 
to stan, kiedy nikt Ci nie powie, co robić, czuć i myśleć... Odpowiedzi na trudne pytania płyną wraz z głęboką  Wiedzą wprost z Twojego wnętrza. Ty zaś słuchasz wyłącznie swojego wewnętrznego głosu i realizujesz tylko własny, indywidualny program na życie.



MOJA MIŁOŚĆ

moja DusiaAnja i Michal Mironski 1993W sierpniu 1980 r. na rajdzie w górach  spotkałem rudowłosą sąsiadkę.
Miałem wrażenie że ujrzałem ją po raz pierwszy; słowa były zbędne, oboje wiedzieliśmy, że nic nas już nie rozdzieli.
Miała 18 lat, urok małej dziewczynki  i - prócz własnego - rozum tych wszystkich facetów, którzy go dla niej utracili.
Ja również go straciłem i stan ten trwa do dziś. W całym swoim życiu nie spotkałem kobiety równie niezależnej, o tak niezwykle trafnych sądach, ogromnym poczuciu humoru i niewyparzonym języku... Po prostu dziecko indygo. Stanowi dla mnie jednoosobowy harem. Dzięki niej moje życie wypełnia bogactwo uczuć i nie ma czasu na nudę. 

Urodziła mi dwoje błyskotliwych dzieci, które odziedziczyły po niej urodę i poczucie wolności. To znaczy, że nigdy nie mieliśmy nad nimi żadnej władzy.
Wyjątkowo uzdolniony syn - Michał - dostał oświecenia w wielu 16 lat. Od tego czasu jest naszym największym przyjacielem i tłumaczem naszych tekstów na j.niemiecki.  Obecnie - jak niegdyś ja - ma za sobą studia na trzech wydziałach  Uniwersytetu w Oldenburgu i nadal poszukuje swojej drogi.  
Anja (również dziecko indygo) jest niezwykle bystrą młodą damą, o wyjątkowej samoświadomości i gigantycznym poczuciu bezpieczeństwa. Po szkole średniej testuje wiele pomysłów na życie - jak mama.
Oboje korzystają z energii piramid i kroczą własnymi ścieżkami. Są wolni. 
Z całą trójką łączy mnie niezwykle silna, karmiczna więź.


Reklama
 



Strona jest własnością firmy PHU "Yantra" Jarosław Miroński, zarejsetrowanej pod nr 1457 w Bornem Sulinowie
Odpowiedzialność karmiczna oraz prawna za wszystkie treści zawarte na stronie: Jarosław Miroński
UWAGA!
Jako właściciel K..... Institut Polska zaangażowałem się duchowo i fizycznie w latach 1996-2002 w ideę wystawienia ciągu tzw. podwójnych piramid we Francji. Ponieważ piramidy te są produktem konkurencyjnej firmy, nie mogę pokazywać na swojej komercyjnej stronie zdjęć w piramidach z tamtego czasu. Niektóre z prezentowanych tutaj fotografii to symulacje komputerowe, stworzone na bazie moich mniejszych modeli piramid.
Copyright © 2000-2009 do wszystkich tekstów zawartych na stronie: Jarosław Miroński. All rights reserved.